Miłość znad Bosforu

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Pin It Share 0 Google+ 0 0 Flares ×

Tym razem o miłości Turków do sportu i kibicowania i o tym, jak bardzo fanatyczni potrafią być tureccy kibice.

Druga religia

Nie ma do tego żadnych wątpliwości, że sport w Turcji odgrywa bardzo dużą rolę w życiu codziennym jak i towarzyskim. Nie od dziś wiadomo, że tureccy zawodnicy słyną z niezwykłej waleczności i miłości do sportu, a w ich żyłach płynie upór i zacięcie osmańskich wojowników. Starania tureckich sportowców są uważnie obserwowane i wspierane przez cały naród z walecznością równą najlepszym zawodnikom. Kibicowanie to bardzo istotna część kultury tureckiej, a przynależność do jednej z drużyn narodowych jest nie tylko obowiązkowa, ale niemal pełni funkcję drugiej religii.

Nie bez powodu jedno z pierwszych pytań, jakie pada przy poznawaniu nowej osoby brzmi: ‘’Jaki jest Twój ulubiony klub?’’ I tutaj, jak się okazuje, odpowiedź ma znaczenie – zwolennicy tego samego klubu na pewno spojrzą na ciebie łaskawszym okiem i będą ci bardziej przychylni. Nie znaczy to jednak, że będą cię nienawidzić, jeżeli okaże się, że wspierasz inną drużynę, ale pewna ukryta rywalizacja pozostanie. Nie ma się jednak co dziwić, skoro duch sportowej rywalizacji jest wpajany od małego, a kibicowanie określonej drużynie jest przekazywane z pokolenia na pokolenie – już nowo narodzone dzieci ubierane są w barwy ‘swoich’ drużyn i stają się miłośnikami Galatasaray, Fenerbahçe, czy  Beşiktaş, od momentu przyjścia na świat.

Podobnie jak u nas, tureccy kibice wspierają swoje ulubione kluby na dobre i złe, a w odróżnieniu od polskich kibiców, tureccy fani sportu stanowią oddzielną, niekiedy bardzo wpływową, grupę społeczną, która potrafi się zjednoczyć w imię zasad moralnych i ochrony praw człowieka, często osiągając zamierzony cel. Tak było w przypadku zeszłorocznych zamieszek w stambulskim Parku Gezi, kiedy to niepozorna awantura o park zakończyła się antyrządowymi protestami w całym kraju. Tureccy kibice potrafili złączyć swoje siły i zawalczyć o prawa człowieka, a atmosfera organizowanych przez nich strajków, przypominała tę z piłkarskich meczów.

Choć, jak i u nas, nie brakuje pseudo kibiców, którzy swoim zachowaniem wzbudzają kontrowersje i wszczynają bójki z zwaśnionymi drużynami po meczach (czasem nie oszczędzając nawet sportowców), są też i tacy, którzy potrafią przegrywać z honorem i są oddani swojej drużynie na dobre i złe. Żywiołowa atmosfera po wygranym meczu, przenosi się z trybun i pubów na ulice. Turcy świętują każde zwycięstwo, wiwatują i cieszą się. Kierowcy pozdrawiają się nawzajem trąbiąc klaksonami wniebogłosy oraz tym samym, dając reszcie mieszkańców (i zdziwionym turystom) do zrozumienia, że oto ich kochana drużyna znów odniosła sukces.

I to właśnie tym zamiłowaniem do otwartej celebracji oraz nieprzeciętnym temperamentem, Polacy różnią się nieco od Turków, co nie zmienia faktu, że aura panująca na tureckich trybunach jest bardzo podobna do naszej.

Baczni obserwatorzy

Nic nie ujdzie uwadze tureckim fanom – bacznie obserwują, co się dzieje na murawie lub hali i co poza nią. Można by rzec, że sportowcy, zarówno ci miejscowi jak i grający w tureckich barwach, są nieustannie na świeczniku bardziej zagorzałych i zawistnych fanów, którzy dokładnie śledzą postępowania swoich ‘ulubieńców’ i odnotowują każdy ich niechlubny występek.

Tak było w przypadku pewnego polskiego piłkarza, grającego wówczas w barwach Trabzonsporu, który wraz z kolegami z drużyny został ‘przyłapany’ po przegranym meczu z butelką piwa i jednym uśmiechem na twarzy za dużo (swoją drogą, nie można się nie uśmiechać, będąc w tak pięknym miejscu), a przecież powinni oni w tym czasie opłakiwać tę jakże dotkliwą porażkę! Warto zaznaczyć, iż być może porażka rzeczywiście była dotkliwa, bo eliminowała piłkarski klub z dalszych rozgrywek o Puchar Turcji, niemniej jednak to, co wydarzyło się następnego dnia, gdy internet obiegło zdjęcie zadowolonych piłkarzy, było lekko przesadzone, a tureccy fani nie przebierali w słowach żywo komentując zaistniałą sytuację.

Tutaj bardzo dużą rolę odgrywa jednak pierwsza religia Turków, czyli islam – widok piłkarza z trunkiem w ręku okazał się niemałym skandalem w Trabzonie i wywołał falę słów krytyki w kierunku naszego rodaka. Gdyby jednak nasz piłkarz grał w barwach bardziej liberalnego, tureckiego klubu, być może obyłoby się bez takiej afery. Ciekawostką jest też fakt, iż nasz piłkarz całkiem niedawno opuścił Turcję i zmienił klub na taki, przy którym nawet Trabzonspor wydaje się być liberalny.

Aşk, czyli miłość

Ale nie tylko obcokrajowcy są w centrum zainteresowania tureckich internautów – również narodowe gwiazdy ‘obrywają’ od fanatyków sportu, (pomijając publiczne okazywanie miłości na forach i setki pozytywnych opinii) którzy, w dużej mierze, motywują i podnoszą na duchu sportowców, wiele jednak oczekując w zamian – wymagają wręcz więcej goli i determinacji od zawodników, często narzekają na swój los i brak pieniędzy, podczas gdy ich idole pławią się w luksusach. Polecam odwiedzenie stron piłkarskich klubów w mediach społecznościowych, by na własne oczy przekonać się nie tylko o potędze social media w kraju znad Bosforu, ale również o ogromie wysyłanych komentarzy przez oddanych wielbicieli swoich drużyn.

Na zakończenie dodam jeszcze, że uczestniczenie w jakichkolwiek sportowych wydarzeniach w Turcji, a w szczególności w kibicowaniu z piłkarskich trybun, powinno być na liście każdego miłośnika sportu, który z pewnością nie tylko zapamięta takie wydarzenie na bardzo długo, ale przy okazji zakocha się w tym pięknym kraju.

Lepiej jednak trafić na wygrany przez Turków mecz i biesiadować z nimi do rana, niż być przypadkowo złapanym na gorącym uczynku w barze po porażce w ważnych rozgrywkach – wtedy możemy się spodziewać wszystkiego ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Pin It Share 0 Google+ 0 0 Flares ×