Dlaczego martini?

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Pin It Share 0 Google+ 0 0 Flares ×

martini kielich3

Sytuacja z wczoraj. Nieduży bar w centrum dawnej stolicy Polski.

- Macie martini rosso?

Nowa w fachu pani barmanka patrzy się na barmana, który kiwa głową. Po chwili przynosi butelkę innego rodzaju, na co mój wyczulony zmysł zwraca szybko uwagę.

- Przepraszam, ale chodziło mi o martini rosso.

- Niech pani poczeka – mówi pan barman, po czym przeszukawszy dwie szafki, pokazuje mi butelkę z niewielką pozostałością trunku, na co ja grzecznie dziękuję, zamawiam piwo i z uśmiechem na twarzy mówię:

- Nie mam jednak szczęścia do martini.  

   Choć martini z pewnością zasługuje na miano mojej trzeciej miłości, jest jedynie punktem odniesienia oraz symbolem, który często pojawia się w moich opisach. Był to pierwszy trunek zakupiony na warszawskim lotnisku, godzinę przed odlotem do Turcji i spożyty tegoż samego dnia z kilkoma towarzyszkami podróży, w mieszkaniu w samym sercu Stambułu przy akompaniamencie tureckiego kanału muzycznego. Tego wieczoru martini miało inny smak. Powietrze było rześkie, z okna słychać było tętniącą życiem ulicę Istiklal.

Nawigacja po wpisie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Pin It Share 0 Google+ 0 0 Flares ×